Pamięci Leona ( Krzysia).


Drodzy Przyjaciele Krzysia,
Z przykrością informujemy, że Krzyś zmarł 1 kwietnia. Niestety nie mamy kontaktu do wszystkich z Was innego niż poprzez Facebook, wobec czego jesteśmy zmuszeni poinformować Was tą drogą.
Ze względu na to, że Krzyś zmarł śmiercią tragiczną w Londynie, nie jesteśmy w stanie określić jeszcze daty pogrzebu. O dacie i miejscu poinformujemy Was jak tylko uda się dopełnić wszelkich formalności. Rodzice i Rodzeństwo.

Ten wpis zabrał mi spokój w jednej chwili. Płakałam, tak jak teraz, gdy piszę te słowa. A przecież  nie byliśmy kumplami, rodziną, nawet porządnymi znajomymi też nie byliśmy. Choć na FB tak.


Od wczoraj zadaję sobie pytanie - dlaczego mnie tak bardzo głęboko poruszyła jego śmierć. Spotkaliśmy się na chwilę, w pewnym sensie przypadkowo.
To miało być zwyczajne szkolenie, myślałam już o nim od dawna i jak tylko pojawiła się okazja - pojechałam do Warszawy. Storytelling od podstaw. Grupa kilku osób, chcących popracować nad opowiadaniem historii. Wśród nich on.Chyba najmłodszy. I ja - na pewno najstarsza.
Było w nim coś takiego, co przykuwało uwagę. Jakaś szczególna wrażliwość, szczerość, choć wszyscy tam byliśmy szczerzy i autentyczni. Praca w tak małej grupie rodzi pewien rodzaj intymności i zaufania.
 Jedno z zadań polegało na wypisaniu ważnych dla nas wartości. Drogą eliminacji mieliśmy na liście wyboru pozostawić tylko trzy. Potem każdy z nas pisał swoją historię, w której te wartości miały się niejako pokazać.
Każda historia była poruszająca i niepowtarzalna, tak jak niepowtarzalni są ludzie.
Jednak to przy jego historii wszyscy mieliśmy łzy w oczach.


Zaczął od wiersza Tadeusza Barańczaka.


Jeżeli porcelana to wyłącznie taka


Jeżeli porcelana to wyłącznie taka

Której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu,
Jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby
Nie było przykro podnieść się i odejść;
Jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,
Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,
Jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć
gdy nadejdzie czas następnej przeprowadzki
na inna ulicę, kontynent, etap dziejowy
lub świat
Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt Ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu ? 


Robiliśmy notatki, by potem omówić zadanie.
Mam je przed sobą. Na czerwonej kartce zapisałam: Historia Leona - piękny wiersz - droga-kwestionowanie Boga - szukanie odpowiedzi - proba zakończenia życia - poruszająca historia wujka Krzysztofa ( jego imiennika, który zginął). I zdanie, które padło w tej historii: 

"Życie wtedy ma sens, gdy go mu nadamy".  Z boku dopisałam - samoświadomość, mam odwagę.

Potem razem pracowaliśmy w grupie nad swoimi celami i biznesowymi opowieściami. Opowiadał o swoich projektach, czasami nas rozbawiając, czasami trochę kokietując. Czułam bijące od niego dobro i ciepło. A przecież nie przestawał być ani przez chwilę trochę szalonym dwudziestoparolatkiem z głową pełną pomysłów. Mówił, że planuje przeprowadzkę do Wrocławia, że chce wynająć mieszkanie. Brał udział w konkursie na reklamę i w castingu na prezentera. Niespokojny duch.
Miałam pociąg na tyle niefortunnie, że musiałam wyjść przed końcem szkolenia.
Pożegnaliśmy się, a ja zabrałam ze sobą w pamięci fajnych ludzi, których poznałam i szalonego Leona. Na naszej grupie na FB przez krótki czas Leon dzielił się swoimi pomysłami i projektami.


Na przykłąd takimi:
https://www.youtube.com/watch?v=FxRl0ubq-sM&feature=youtu.be

Oglądałam jego wywiady z Warszawskiego Festiwalu Filmowego realizowane w ramach Telewizji Rozgałęziacz. Obserwowałam z daleka i kibicowałam jego pomysłom.

Któregoś dnia wrzucił szkic swojego kolejnego projektu :


 Przedświątecznie pozdrawiam Was z Londynu, moi drodzy Storytellingowicze i przesyłam zainteresowanym storyline (czyli taki skrócony scenariusz, drabinka z opisem poszczególnych scen) mojego projektu filmowego NIE PATRZ W GÓRĘ. Będę bardzo wdzięczny za Wasze uwagi i odczucia po lekturze, bo praca nad tym tekstem dopiero się dla mnie zaczęła i pewnie jeszcze wszystko zdążę wywrócić w nim do góry nogami. 



NIE PATRZ W GÓRĘ – storyline wersja 2

Drabinka:
1. X stoi na szczycie góry, patrzy w przepaść, zrzuca czapkę, spotyka Dziewczynę. Ucieka przed nią.
2. X jest w pensjonacie, odczytuje maila od szefa, że jeśli jutro też nie pojawi się w pracy, to ten go zwolni, odpisuje mu „OK”. Idzie do właścicielki pensjonatu i potwierdza, że jutro rano się wyprowadza i wraca do domu.
3. X idzie wieczorem do kościoła. Przystępuje do spowiedzi, kłóci się z księdzem, krzyczy do niego, że Boga nie ma, że życie jest bez sensu i że cały Kościół to jedna wielka szopka, wstaje od konfesjonału i wybiega z kościoła.
4. Przed świtem na przystanku autobusowym czeka na niego Dziewczyna, mówi mu, że wie, co chce zrobić, że mu pomoże. X reaguje gniewem, mówi jej, żeby dała mu spokój, że nie chce niczyjej pomocy, że chce mieć tylko wreszcie spokój. Gdy nadjeżdża autobus i Dziewczyna próbuje do niego wsiąść razem z nim, X nie pozwala jej wejść, wypycha ją z autobusu i tłumaczy kierowcy, że to jego pijana koleżanka.
5. X wspina się na górę, dzwoni do niego Matka, rozmawia z nią, płacze, żegna się, przerywa rozmowę i wyrzuca telefon w przepaść. W pensjonacie na szczycie góry zagaduje go para staruszków, właścicieli pensjonatu. X rozmawia z nimi szczerze o tym, że nie ma po co żyć, że stracił wszystko, co było dla niego cenne i nie chce się dłużej męczyć, zwierza im się, co chce zrobić. Gdy próbują go powstrzymać, ucieka w kierunku labiryntu skalnego.
6. X wybiega z labiryntu i dociera do tego samego miejsca co dzień wcześniej, rzuca z rozpędem plecak w przepaść. Staje przy barierce, nie jest w stanie skoczyć, jest wściekły na siebie, że jest takim tchórzem. Wschód Słońca, piękny krajobraz, X przeżywa katharsis, nogi się pod nim uginają i upada na ziemię. Schodzi z góry boczną ścieżką i u podnóża widzi z daleka jak Dziewczyna dojeżdża tam kolejnym autobusem i biegnie w kierunku wejścia.
7. Dziewczyna dobiega zdyszana na taras na szczycie, widzi dwoje staruszków, kobieta płacze, a mężczyzna roztrzęsionym głosem dzwoni na policję, dziewczyna słabnie, ale resztką sił podchodzi do barierki i na dnie przepaści widzi rozszarpany po uderzeniach o skały plecak X. Kobieta zauważa Dziewczynę, domyśla się, kim ona jest i przytula ją, zaczynają się razem modlić. X jest daleko od góry, ostatni raz zerka na szczyt i widzi ludzkie sylwetki na tarasie. Odwraca się, wchodzi do lasu i po chwili znika w nim.

1. PL. TARAS WIDOKOWY NA SZCZYCIE GÓRY – DZIEŃ

X (25 lat) stoi na tarasie widokowym na szczycie góry. Dookoła jest gęsta mgła. Pojedyncze ludzkie sylwetki pojawiają się co jakiś czas w zasięgu wzroku X. X podchodzi do barierki, opiera się o nią i zaciska kurczowo palce na poręczy. Robi to tak mocno, że słychać aż zgrzytanie paznokci o metalową rurkę. X wpatruje się w dół, w przepaść, która otwiera się tuż przed nim. Stawia powoli stopę na dolnym szczeblu barierki. Zdejmuje z głowy czapkę, rozgląda się, czy nie ma akurat nikogo w pobliżu, wyciąga rękę z czapką za barierkę i upuszcza ją. Obserwuje jak smagana podmuchami wiatru spada w przepaść i po chwili znika we mgle. Obok X wyłaniają się z mgły 2 dziewczyny i również podchodzą do barierki. Jedna z nich zauważa X, przypatruje się mu przez chwilę i nie może uwierzyć własnym oczom.
                                                                                         DZIEWCZYNA
                                                                                         „Maciek?!”

X prawie podskakuje z zaskoczenia, nic nie odpowiada, odwraca się i ucieka w kierunku zejścia z góry. Znika we mgle, dziewczyna jest zdezorientowana i zszokowana taką reakcją X. Po chwili X wyłania się z powrotem ze mgły, podbiega po plecak, który zostawił przy barierce, podnosi go i szybkim krokiem znowu idzie ku ścieżce na dół. Dziewczyna staje jednak przed nim, łapie za łokieć i patrzy mu prosto w oczy.

                                                                                         DZIEWCZYNA
                                                                          „O mój Boże, Maciek, co się dzieje?”.



X unika kontaktu wzrokowego z dziewczyną, zdecydowanym ruchem wyszarpuje swoją rękę z jej uścisku i przyspieszając krok idzie dalej, znikając zaraz we mgle. Dziewczyna jest roztrzęsiona, podchodzi do niej koleżanka i obejmuje ją. Dziewczyna wyjmuje szybko telefon z kieszeni, uruchamia Facebooka i chce napisać do X wiadomość, ale gdy wybiera go w historii rozmów, pojawia się komunikat, że ten użytkownik usunął wczoraj swoje konto.


Zalajkowałam. Tekst miał dramaturgię. Trzeba przyznać.  Dwa dni później napisał .  


24.12.2015

"Budząc się dziś i patrząc za okno, poza spostrzeżeniem, że jest już ciemno i że, o kurczaki, przespałem cały dzień, uderzyła mnie świadomość, że będą to pierwsze święta, które spędzę nie tylko poza domem, ale i poza ojczyzną. I razem z tą świadomością nadeszła też silniejsza niż co roku fala nostalgii i przemyśleń na temat tego, co przeżyłem i co mnie spotkało w ciągu tego ostatniego roku 2015. Przez te przełomowe dla mnie 12 miesięcy zdążyłem się już wyleczyć z wiary w piekło i niebo po śmierci, ale nauczyłem się też, że życie na Ziemi może być dla człowieka i piekłem, i niebem. Może nie wypada mi tak sądzić w chyba jeszcze dosyć młodym wieku, ale wydaje mi się, że zdążyłem już doświadczyć i jednego, i drugiego (a jeśli nie, to namiastki obydwu tych stanów ducha): przez pierwszą połowę tego roku prawie wszystko było źle i byłem na dnie, a przez drugą prawie wszystko dobrze i czułem się - dalej czuję - wspaniale. Jeśli miałbym teraz wyobrazić sobie, jak wyglądałoby piekło, w które wierzą chrześcijanie, to widzę je jako wieczną samotność człowieka, brak kontaktu z kimkolwiek innym i brak porozumienia, wewnętrznej harmonii z samym sobą. A jeśli miałbym opisać swoje wyobrażenie nieba, to są nim LUDZIE. Bycie równoprawną częścią wspólnoty, poczucie akceptacji, wsparcia, radość ze spędzonego wspólnie czasu, współdzielenie emocji, miłość, przyjaźń, rozmowa, śmiech, spojrzenie w oczy i zapomnienie o całym świecie poza nimi. A także świadomość, że musimy żyć, ale żyć RAZEM na tym niedoskonałym i często tak rozczarowującym świecie. Dużo o tym myślę i teraz uważam, że piekło jest realne i niebo jest realne, ale tu, w rzeczywistości, na Ziemi, a nie gdzieś w chmurach czy w ognistych czeluściach. I te realne niebo i realne piekło stwarzać możemy sobie sami. Stwarzać je mogę sobie i stwarzać je mogę innym. Dlatego też jedyne, czego mogę Wam, wszyscy tak wartościowi, niepowtarzalni i niedoskonali (na szczęście!, bo cały czas jest nad czym pracować i co poprawiać) ludzie, których miałem szansę poznać, i czego życzę też sobie (równie wartościowemu, niepowtarzalnemu i niedoskonałemu), to bezustannego starania, żeby swoje życie wykorzystywać po to, by stwarzać sobie i innym niebo na Ziemi, oraz wytrwałej walki o to, żeby nie dopuścić ani nie przyczynić się, by czyjekolwiek życie - także nasze własne - zamieniło się w piekło. A jeśli się zamieni, to by nigdy nie wywieszać białej flagi, lecz pracować nad tym, żeby samemu - ale nie w samotności! lecz z pomocą innych ludzi - z tego piekła się wygrzebać lub podać rękę drugiemu człowiekowi, żeby z tej ciemności go wyciągnąć. Bo warto. Amen.
A że nie może być u mnie niefilmowo, to ilustruję te życzenia takim oto obrazkiem z Sami-Wiecie-Czego:"

Jeszcze w styczniu wrzucił kilka postów i zamilkł. Kolejny post zamieściła już jego Rodzina. To ten z początku, który już znacie.



"Odszedł rzadki, kruchy, piękny i intensywnie szukający mądrości młody człowiek, którego nigdy nie zapomnę" - napisał jeden z jego znajomych. 


Leon napisał swoją opowieść. Są w niej wszystkie zasady storytellingu ze szkolenia Oli.


Tylko Leona nie ma.




Komentarze

  1. Wiesz, Leon opisał moją wersję nieba i piekła. Żal tego utraconego życia okropnie. Też płaczę. Ta wrażliwość - dar i przekleństwo. Z tej historii bije mi jedno - zabrakło ludzi w jego otoczeniu, którzy daliby mu wystarczająco ciepła, dobra, uwagi, aby zechciał dalej żyć. Ale z drugiej strony, takie podejście może prowadzić szybko do poczucia winy - czemu nic nie zrobiliśmy? Nie zapobiegliśmy? A mi wydaje się, że jak ktoś ma dziurkę w sercu, to nikt i nic, tylko on sam, może ją sobie załatać.......

    OdpowiedzUsuń
  2. Mądrze prawisz. Staram się tak myśleć, ale żal głęboki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tadeusz Różewicz...Stanisław Barańczak

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty